|
|
Źródło: Sekty i Fakty Joga wchodzi jako przedmiot do słowackich szkół?Boris Rakovsky
W 2000 roku w szkolnictwie słowackim podjęto decyzję o wprowadzeniu oddechowych, gimnastycznych i relaksacyjnych ćwiczeń jogi we wszystkich rodzajach szkół w ramach systemu: Joga w życiu codziennym. Czy kontrowersyjny projekt RAST został wprowadzony w życie?Na spotkaniu 29 maja 2000 roku, podczas którego minister M. Ftacznik wspólnie z autorem tegoż systemu Swami Maheshwaranandą uroczyście przekazali pierwszym 30 nauczycielom szkół podstawowych i średnich certyfikaty o ukończeniu szkolenia w ramach projektu RAST, Swami Maheshwarananda powiedział, że joga da dzieciom świetlaną przyszłość i szczęśliwe życie. Nie wiem, co miał właściwie na myśli, ale w nawiązaniu do twierdzenia ministra Ftacznika, że projekt dotyczy jedynie wychowania fizycznego, brzmi to uskrzydlone zdanie z ust hinduistycznego guru co najmniej dziwnie. Reakcje na ten krok przedstawicieli głównych Kościołów Słowacji długo nie dały na siebie czekać. Generalny biskup Kościoła ewangelickiego a.w. i zarazem przewodniczący Ekumenicznej Rady Kościołów na Słowacji (ERC) J. Filo zwrócił się do premiera M. Dziurindy i zażądał od niego, aby poparł odrzucenie projektu RAST, który jest dla tych Kościołów nie do przyjęcia. Z kolei katoliccy biskupi Słowacji napisali list pasterski, który 5 i 8 lipca 2000 roku został odczytany we wszystkich katolickich kościołach na Słowacji. Znajduje się w nim między innymi następujący fragment: Może się teraz ktoś zdziwi: "Po co tyle krzyku wokół jednej godziny wychowania fizycznego?! Czy to nie wszystko jedno, w jaki sposób się będzie machać rękami?". Przecież, jak nas przekonująco zapewniają, nie chodzi o nic innego, tylko o ćwiczenia gimnastyczne. W pierwszym podręczniku metodycznym dla nauczycieli jogi (którego autorem jest Paramhans Swami Maheshwarananda, indyjski guru, na co dzień przedstawiciel wspólnoty "Joga w codziennym życiu" i zarazem autor wspominanego "niewinnego" projektu wychowania fizycznego) na stronie 31 jest napisane: "Postawa Khatu pranam jest ze względu na jej wielorakie osiągnięcia wprowadzona jako pierwsze ćwiczenie. Powinniśmy jej używać przy każdym zadaniu gimnastycznym. Khatu pranam oznacza pozdrowienie Khatu. Khatu jest znaczącym ośrodkiem jogi w Indiach. Każdy, kto ćwiczy Khatu pranam, zostanie napełniony harmonią i energią. Ten zbiór ćwiczeń ma pozytywny wpływ na ciało i umysł". Tyle cytat. To znaczy, że każdy człowiek, który będzie ćwiczyć jogę według wprowadzanego systemu do szkół słowackich, powinien się już pierwszym ćwiczeniem podporządkować religijnemu rytuałowi - pokłonić się religijnemu centrum w Indiach? Naprawdę chodzi tylko o gimnastyczne ćwiczenia? W innym miejscu tegoż listu czytamy: Ćwiczenie jogi prowadzi do duchowości, która jest ukierunkowana na samego siebie. Podstawą chrześcijaństwa jest natomiast duchowość, która ma prowadzić ku innym ludziom. Abyśmy jeszcze lepiej zrozumieli, czym jest joga i jakie są jej następstwa, popatrzmy na Indie, jej kolebkę. Jak to jest możliwe, że tam na ulicach leżą dzieci i starcy przy koszach na śmieci i nikt ich nie zauważa?! Możliwe to jest dlatego, że pod wpływem hinduizmu każdy żyje sam dla siebie. Na zakończenie listu pasterskiego biskupi wezwali wszystkich rodziców, aby zareagowali na ich wezwanie; aby się zwrócili do komitetów rodzicielskich i do kompetentnych organizacji - począwszy od związków zawodowych nauczycieli, aż po ministerstwo - i zażądali odwołania przygotowywanego projektu wprowadzenia jogi do szkół, zanim będzie już za późno. List pasterski odniósł skutek. Natychmiastowa reakcja nastąpiła w szeregach zwolenników projektu, zaniepokojonych tym, że Kościół w ogóle sobie pozwolił przedstawić swój pogląd, w którym krytykuje to, co się znajduje poza jego polem widzenia. Jednak nieoczekiwaną falą protestów na nowe zarządzenie odpowiedzieli przede wszystkim oponenci, głównie rodzice. Nawet teraz (2001 r.) w całej Słowacji rozpisuje się wiele akcji z petycjami domagającymi się od kompetentnych władz zaprzestania projektu. Projektowi Ministerstwa Szkolnictwa sprzeciwiają się także różne ugrupowania społeczne, a nawet partie polityczne. Wszyscy zaangażowani uważają, że byłby to powrót do systemu totalitarnego: kiedy coś zarządzą urzędnicy, wręcz niegodziwością jest się w ogóle pytać, o co chodzi. Rozmowy, które niczego nie rozwiązałyW tak nerwowej atmosferze odbyło się 13 lipca 2000 roku spotkanie ministra oświaty M. Ftacznika z przedstawicielami Konferencji Episkopatu Słowacji (KBS) - na czele z jej przewodniczącym bp. F. Tondrą i przewodniczącym Komisji KBS ds. Katechizacji bp. R. Balażem - oraz Kościoła ewangelickiego a.w. na Słowacji, który reprezentował biskup ZD ECAV S. Osusky. Na początku rozmów minister Ftacznik przedstawił swoją decyzję, w myśl której projekt RAST nie będzie realizowany podczas obowiązkowych lekcji wychowania fizycznego, lecz tylko w ramach nieobowiązkowego przedmiotu. Wyraził przy tym nadzieję, że znajdzie się jakieś kompromisowe rozwiązanie. Następnie minister umożliwił drugiej stronie przedstawienie swojego stanowiska. Po ponad dwugodzinnej wymianie argumentów, podczas której obecni przedstawili ministrowi wiele konkretnych i oczywistych racji, biskupi jednoznacznie odrzucili projekt RAST i trwali przy tym postanowieniu. Na zakończenie spotkania przekazali ministrowi list otwarty, który przedkładamy poniżej w pełnym brzmieniu: --- Szanowny Panie Ministrze Oświaty! Przedstawiciele Kościoła katolickiego i Kościoła ewangelickiego a.w. na Słowacji oraz członkowie Ekumenicznej Rady Kościołów Słowacji zwracają się do Was z żądaniem odwołania projektu RAST, uchwalonego przez Wasze ministerstwo i przeznaczonego do wprowadzenia we wszystkich typach i stopniach szkół. Powodem tego żądania jest przestudiowanie materiałów Ministerstwa Oświaty SR (podręczniki i materiały metodyczne dla ćwiczeń jogi według sytemu "Joga w życiu codziennym") i innych materiałów oraz świadectw, dzięki którym doszliśmy do kilku poważnych wniosków: 1. Społeczności słowackiej, a przede wszystkim rodzicom uczącej się obowiązkowo młodzieży, nie jest dostatecznie znany autor tegoż projektu - Paramhans Swami Maheshwarananda - który w wielu dokumentach przedstawia się jako guru pewnej wyspecjalizowanej szkoły jogistycznej i który wywołał pewne podejrzenia wśród grup ekspertów, jak również naszej naukowej społeczności. Dlatego też domagamy się sprawdzenia jego nauki i praktyk przez wyspecjalizowaną komisję ekspertów. 2. Wątpliwość wzbudził także sposób wyboru projektu przez Ministerstwo Oświaty SR - i to również z punktu widzenia innych jogistycznych społeczności na Słowacji - na podstawie czego domagamy się od Was sprawdzenia tegoż posunięcia. Ponieważ do nas, jako publicznych przedstawicieli społeczności wiernych, zwróciło się wielu księży i osób wierzących, domagamy się od Was także w ich imieniu ujawnienia sposobu i zakresu finansowania tegoż projektu ze strony Ministerstwa Oświaty i innych instytucji rządowych. 3. Z podręczników i wskazówek metodycznych Ministerstwa Oświaty SR wyraźnie wynika, że w przypadku uchwalenia i wprowadzania projektu RAST do szkół nie będzie chodziło tylko o propagowanie psychosomatycznych ćwiczeń relaksacyjnych. Same już bowiem instrukcje określają również przestrzeń ideologicznego wpływu na ćwiczących oraz manipulowanie nimi. 4. Z tych samych instrukcji jasno wynika (na podstawie wewnętrznej struktury ćwiczeń oraz ich wzajemnych powiązań), że nie jest możliwe zabezpieczenie dobrowolności i przez Was udowadnianego pożytku, iż chodzi tu tylko o niewinny przedmiot. Jako że sprawa dotyczy bardzo poważnej decyzji, która ma wpływ na myślenie i reakcję ogromnej części obywateli SR, domagamy się, aby do niej podchodzono z właściwą obiektywną i należną ostrożnością, bez pośpiechu i jednostronności, które by w przyszłości mogły mieć daleko idące skutki. Mając na uwadze te aspekty, reagujemy tak nie tylko jako delegowani przedstawiciele głównych Kościołów na Słowacji, ale także w interesie prawa do obiektywnych informacji i możliwości swobodnej decyzji wszystkich obywateli SR. Wierzymy, że zważycie na nasze uzasadnienia i odwołacie decyzję Wasze-go ministerstwa o wprowadzeniu systemu RAST do wszystkich typów i stopni szkół na Słowacji. --- Fałszywa strategiaDo argumentów, na które Ministerstwo Szkolnictwa SR (MŚ) najczęściej się powołuje, należy i ten, że system Joga w życiu codziennym, który przedstawiła im wspólnota jogistyczna o tej samej nazwie (w skrócie: JDŹ), został sprawdzony oraz zaakceptowany w toku właściwie przebiegającego procesu i nie ma żadnych powiązań z ideologią czy religią. Realia jednakże ukazują niedostatki takiej argumentacji. Ministerstwo Szkolnictwa twierdzi, że projekt RAST uchwaliło na podstawie wielu pozytywnych stanowisk i analiz. Pozostaje jednak bez odpowiedzi pytanie, kto się ukrywa za tymi "analizami"? Dlaczego MŚ nie wymagało takich analiz, które wobec projektu zajmują negatywne czy wręcz krytyczne stanowisko, oraz w dostatecznej mierze się nimi nie zajęło? Dlaczego w projekcie nigdzie się nie uwzględnia stopnia możliwego ryzyka, chociaż odpowiedzialny dyrektor jogistycznej wspólnoty JDŹ Ś. Michalko takie ryzyko dopuszcza. Powiedział on: Można polemizować, jak skontrolować nauczyciela, czy nie zajdzie on do sfery medytacyjnej. Pytam się: jak zabronić historykowi albo nauczycielowi języka obcego, aby do nauczania nie wprowadzał myśli nacjonalistycznych. Nigdy się nie da tego zagwarantować. (...) Ponieważ my dajemy rękojmię na bezpieczeństwo systemu "Joga w życiu codziennym" , ale już nie dajemy gwarancji na bezpieczeństwo każdego innego systemu. Trudno zrozumieć dziwną jednostronność całego procesu, o której świadczy także fakt, że MŚ SR nie zwróciło się o zdanie do innych ekspertów. Nawet nie został rozpisany powszechny konkurs, już nie mówiąc o publicznej dyskusji. Jest paradoksalne również i to, że nie zaproszono do dyskusji innych wspólnot jogistycznych działających na Słowacji. Sprawia to wrażenie, jak gdyby cały ten proces odbywał się według scenariusza wąskiego kręgu zwolenników i sympatyków Swami Maheshwaranandy, którzy się na Słowacji zgrupowali wokół wspólnoty JDŹ. Z jednej strony MŚ deklaruje swoje zainteresowanie zdrowym i harmonijnym rozwojem naszych obowiązkowo uczących się w szkołach dzieci. Z drugiej zaś strony narzuca jogę jako jedyną "sprawdzoną metodę", która ten problem załatwi. Dlaczego kompetentne osoby nie zwróciły się do innych specjalistów, którzy na pewno byliby pomocni? Tego jak na razie nikt jeszcze nie wyjaśnił. Nieco światła na temat strategii wspólnoty JDŻ (która znana jest także w innych krajach) rzuca spostrzeżenie prof. dr. Z. Vojtiśka, rzecznika Wspólnoty Studiów nad Sektami i Nowymi Ruchami Religijnymi z Czeskiej Republiki: "Czy naprawdę odróżnia się Maheshwarananda od innych duchownych przywódców typu Sri Chinmoya, Bhagwana Rajneesha, Sri Mataji Nirmaly Devi, Maharishiego Mahesh Yogi czy reszty "guru w adidasach"? Dlaczego JDŹ nie jawi się jako religia, jak to robią na przykład zwolennicy Kriszny? A może to jest tak, że Maheshwarananda odróżnia się od innych guru przede wszystkim tym, iż jego zwolennicy mają doskonale opanowane techniki kontaktu ze społeczeństwem? Dialogi międzyreligijne, które prowadził Maheshwarananda, zdałyby się to potwierdzać." Wychowanie fizyczne czy religia?Istotą całego konfliktu jest pytanie, czy joga (tak jak ją Swami Maheshwarananda rozumie i praktykuje) jest naprawdę zbiorem ćwiczeń gimnastycznych i relaksacyjnych, która z jogą jako systemem religijno-filozoficznym nie ma nic wspólnego - jak to z uporem przedstawia Ministerstwo Szkolnictwa. Czy w świetle specjalistycznego poznania wytrzyma próbę czasu takie zdecydowane stanowisko naszego Ministerstwa? A może jogistyczny projekt RAST jest tylko maską służącą łatwiejszemu zaszczepieniu ideologii hinduizmu na Zachodzie i wpływu jednostkowych grup, które się z tego wszczepienia wykluwają? Najlepiej będzie, jak odpowiedź na pytanie, czym jest joga i jaki jest jej fundament i sens, da nam sam Swami Maheshwarananda. Otóż w jednym ze swoich wykładów [1] powiedział on: "Joga należy do starożytnej mądrości i światła tej planety. Możemy ją rozumieć na wiele sposobów. Na przykład jako świadomość, która nieustannie czuwa, albo jako światło oświecające wszystko we wszechświecie, kosmiczną duszę." "Kosmiczna dusza, kosmiczna świadomość, prawda, to co jest wieczne, nieśmiertelne, prapodstawa wszystkiego. Jeśli wychodzimy z takiego poznania, wszystko jest tylko pewnym przejawem tej kosmicznej świadomości i przy końcu to wszystko powraca i znowu spłynie z kosmiczną świadomością. Tym jest właśnie joga: częścią kosmicznej świadomości, którą znajdujemy sami w sobie. (...) Nie powinniśmy z dobrymi rzeczami czekać i je lekceważyć." "Nie powinniśmy stracić ani minuty, ale powinniśmy się starać prowadzić naprawdę życie duchowe. Joga jest kosmicznym światłem i zarazem drogą do niego. Dlatego ćwiczmy jogę, poprzez którą się z tym światłem zjednoczymy. Życzę wam, abyście pewnego dnia spłynęli w jedno z Bogiem. Niech wam Bóg błogosławi." W innym miejscu guru dodaje:"Jeśli pozyskałeś poznanie, poprowadzi cię droga automatycznie z powrotem do domu. Atman połączy się z kosmicznym Ja i spłynie z nim. Możliwe to jest jedynie dzięki łasce guru. On jest bramą do wolności." [2] Jeżeli dla Maheshwaranandy joga jest zespoleniem duszy z kosmicznym Ja, a bramą do tego jest tylko przyjęcie łaskawego guru, to naprawdę nie rozumiem pana ministra i wszystkich, którzy nalegają na "oddzielenie" jogi - jak ją rozumie guru - od religii. O tym, czym jest hatha-joga, prana-jama i jakie znaczenie ma asana, na które się projekt RAST powołuje, pisze także inny duchowny guru, Swami Prabhuphada, w komentarzu do Bhagawadgity: "Istnieją również tacy, którzy zajmują się różnymi rodzajami jogi mistycznej, jaką jest na przykład system Patańdżalego, których celem jest zespolenie z Absolutem albo pozyskanie sił nadprzyrodzonych - hatha-joga, asztanga joga [3]. Niektórzy pielgrzymują do uświęconych miejsc. Wszystkie te czynności nazywają się joga-jadżna, ofiara, której celem jest osiągnięcie pewnego rodzaju doskonałości w świecie materii. Inni znowu zajmują się studiowaniem różnych świętych tekstów Wedy, a zwłaszcza Upaniszad czy Wedanta-sutr, albo filozofii sankhja (svadhjava jadżna lub studia ofiary). Jogini ci czynią różne ofiary, aby osiągnąć wyższy poziom życia" [4]. W innym miejscu Prabhupada wyjaśnia: "Sposób, który się nazywa pranajamas, jest przeznaczony do opanowania oddychania i na początku ćwiczy się go w hatha-jodze przy różnych pozycjach ciała. Ale te ćwiczenia jogi są zalecane na opanowywanie zmysłów i jako wstęp do duchowej realizacji." Człowiek się znajdzie tam, gdzie nie chceNajodpowiedniejszym streszczeniem tego artykułu są słowa dr. Vojtiśka, którymi w swojej książce Nietradycyjne religie u nas charakteryzował posłanie, naukę i praktyki Swami Maheshwarananda: "Posłanie Maheshwarananda pochodzi z nauk Wedy, Upaniszad, a przede wszystkim z Patańdżalowego systemu jogi. Joga w rozumieniu Patańdżalego jest systemem filozoficznym, przy pomocy którego człowiek ma osiągnąć poznanie najgłębszej rzeczywistości i uwolnić się z kręgu ponownych narodzin. Na tej długiej i uciążliwej drodze można w systemie Patańdżalego rozpoznać osiem stopni - dwa etyczne (np. nieubliżanie żywym stworzeniom, prawda, cielesna i duchowa czystość itp.), następnie ćwiczenia cielesne (asany), które są zapowiedzią właściwego funkcjonowania myśli, opanowanie oddychania (pranajama), umiejętność oddzielenia myśli od niepokojących wpływów, umiejętność koncentracji na jednym przedmiocie, następnie medytacja, której poszczególne rodzaje i stopnie tworzą cały system, i ostatecznie jako ósmy i najwyższy jest stopień zagłębienia (samadhi), przy którym jogin dojrzewa do stanu błogości odczucia jedności z bóstwem." "Dróg do połączenia z bóstwem jest przecież w tradycji indyjskiej bardzo dużo - w historii były one ze sobą łączone w różne kombinacje i przeplatane. Także system Maheshwaranandy "Joga w życiu codziennym" zawiera w swoich początkach hatha-jogę. Jednakże niektórzy zainteresowani, dążący do kontaktu z tym systemem, nie zdają sobie sprawy, że od ćwiczeń fizycznych i oddechowych będą powoli prowadzeni ku celom duchowym. Po wstępnych ćwiczeniach są zapraszani na satsangy (siadanie "u stóp Mistrza"), na których wysłuchują wschodnich mądrości, śpiewają bhadżany (indyjskie uroczyste pieśni) i przyzwyczajają się do praszad (poświęconych bóstwom wegeteriańskich pokarmów)." "Otaczająca ich grupa zwolenników może nimi delikatnie manipulować w kierunku czczenia guru Maheshwaranandy (np. ukłon przed jego fotografią,) a z czasem także do przyjęciu od niego osobistej mantry. Może również dojdzie do bardzo osobistej relacji wobec niego, wyrażanej zdrobnieniem: "svamidżi". W ten sposób zainteresowany stanie się jego uczniem i zmieni swój styl życia: przejdzie oczyszczenia i inne obrzędy, przyjmie duchowe imię, zacznie czcić indyjskie święta, wybuduje sobie domowy ołtarzyk, zmieni sposób ubierania, codziennie będzie powtarzał mantrę i parę kół mały (indyjski różaniec) itp. Uczniowie Maheshwaranandy są bardzo aktywni i wprowadzają swój system "Joga w życiu codziennym" na wielu płaszczyznach, nawet tam, gdzie się oczekuje tylko technik bez religijnych treści (np. w szkolnictwie B.R.)." Ministerstwo Szkolnictwa SR wskazuje w tym względzie na wolny wybór rodziców, którego w demokracji nie mogłoby zabraknąć. Ale jeśli decyzja ma być naprawdę wolna, to Ministerstwo powinno przynajmniej postarać się o to, aby ci rodzice, którzy chcą zapisać swoje dzieci na jogę, mieli naprawdę wystarczającą ilość obiektywnych i prawdziwych informacji o misji i osobie autora projektu RAST - Swami Maheshwaranandzie. Ja jednak mam wrażenie, że właśnie tego we wskazówkach metodycznych nigdzie nie znajdą... Co tu jeszcze dodać na zakończenie? Chyba jedynie to tylko, że jeszcze jest nadzieja, iż w sprawie religijnej neutralności w naszych szkołach zwycięży rozum! Boris Rakovsky Joga w szkole - posłowieRozum ostatecznie zwyciężył. Projekt RAST został definitywnie zaniechany jeszcze w 2001 roku, w wyniku czego nie trafił on do słowackich szkół. Pod naszą silną presją, zrezygnował ostatecznie z jego realizacji, ówczesny minister szkolnictwa M. Ftacznik. Obecnie tę funkcję pełni dr M. Franc. Jest on członkiem rządzącej u nas partii KDH (Ruchu Chrześcijańsko-Demokratycznego) i takiej formy aktywności nic popiera. Mimo zaniechania realizacji projektu RAST mam pewne podejrzenia, iż joga nadal jest w szkołach praktykowana, lecz już w godzinach popołudniowych jako nieobowiązkowy, dobrowolny przedmiot, ewentualnie koło zainteresowań. Wspomnę tu przykładowo, że adepci jogi wynajęli salę w jednej z bratysławskich szkół podstawowych, gdzie oficjalnie zapraszają wszystkich zainteresowanych, na swoje wieczorne spotkania. Joga jednak nie jest jedynym naszym problemem. Do szkół przychodzi cała gama ofert przeróżnych "oświatowych" wykładów, oficjalnie prezentowanych jako wychowanie seksualne, prewencyjne przeciw AIDS czy narkotykom, nauka języków obcych, relaksacji itp. Pod takim płaszczykiem starają się przenikać do szkół między innymi wyznawcy Moona, scjentolodzy i inne sekty. Co ciekawe, mamy nawet prywatną szkołę waldorfowską, w której uczy się... katolickiej i ewangelickiej religii. PRZYPISY:1. Wykład ten miał miejsce w roku 1990 w Czeskich Budziejowicach. 2. Pismo JDŹ, nr 2/92. 3. W piśmie JDŹ nr 2/92 Bhagavan Szri Dip Mahaprabhudżi wspomina poprzednika guru Swami Maheshwarananda, który podobno miał 24 takie właśnie "boże moce", np. umiejętność przezwyciężania ziemskiej grawitacji, poruszania się z prędkością myśli, przyjmowania jakiejkolwiek postaci, widzenia świata astralnego czy wchodzenia do ciała drugiej osoby, opuszczania ciała według własnej woli, spełniania wszystkich życzeń itd. 4. W piśmie JDŹ nr 2/92 jest napisane: Bez odpowiedniego wcześniejszego przygotowania człowiek nie jest w stanie zrozumieć i odkryć prawd znajdujących się w Upaniszadach i Wedanta-sutrach - z 12 Sziwanandowych listów. 5. Jeden z filarów nauk wspólnoty JDŹ. ![]() |
5.08.05: [Inne grupy] Członkowie zakazanej malezyjskiej sekty religijnej oskarżają rząd o prześladowanie ...więcej »» |
| Copyright © 2003-2005 Paweł Królak .: Polityka Prywatności :. Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji
ul. Królewska 10, 20-609 Lublin |