|
Menu
Newsletter
|
Źródło: CPP Czy warto wierzyć w UFO?Paweł Królak Na świecie można spotkać ich tysiące, jeśli nie miliony. Szukają, notują, robią zdjęcia. W każdym doniesieniu medialnym doszukują się ukrytego przesłania. Oni już wiedzą o zmowie milczenia, wiedzą o tajemniczych porwaniach, o chipach wszczepianych pod skórę. Tylko czy warto traktować ich poważnie? Doniesień o „bliskich spotkaniach” któregoś-tam stopnia publikuje się setki każdego roku. Opowiadanie o swoim porwaniu przynosi niemałe zyski, złudzenie sławy i uczestnictwa w czymś wielkim. Zastanawiający jest fakt, że w społeczeństwie, które uważa się za oświecone i racjonalne, w tak ogromnych nakładach drukuje się prasa brukowa. Artykuły poświęcone porwaniom przez „obcych” są sprawdzonym sposobem zdobycia czytelnika. Szczerze przypuszczam, że - jak większość zresztą opowieści „z życia wziętych” - duża część tych relacji o porwaniach i chipach pod skórą to produkt wyobraźni brukowych pismaków. Nie stoi to jednak na przeszkodzie tym, którzy już uwierzyli. Oni czytając taki artykuł będą tylko utwierdzać się w swojej WIERZE. Wiedza czy wiara?Ciekawe jest to, że nawet w języku potocznym sprawa została oceniona jednoznacznie. Mówimy o „wierze w UFO”, nie zaś o wiedzy. Już choćby sam ten zwrot jasno pokazuje, że zjawisko latających spodków należy rozpatrywać raczej na płaszczyźnie kultycznej niż w sferze faktów. Czy w ogóle istnieją jakieś fakty?Zwolennicy wiary w UFO powołują się na tysiące świadectw, zdjęć, nagrań. Jeden z czytelników serwisu Kulty.info chciał nam nawet przysłać do zbadania kasetę, na której jego wuj nagrał UFO. Tego typu rewelacji jest tak dużo, że - gdyby chcieć je wszystkie dokładnie rozpatrzyć - nie starczyłoby czasu na nic innego. Istnieją dociekliwi demaskatorzy (głównie skupieni wokół pisma „Skeptic Inquirer” - do najbardziej znanych należą James Randi i Martin Gardner), którym sprawia satysfakcję obalanie mitów takich jak latające spodki. Nie szczędzą czasu i energii, by badać każde doniesienie z osobna. Zgodnie z ich twierdzeniami całe UFO to jedna wielka bujda, wymysł ludzi żądnych sławy lub zwykłe złudzenia optyczne. Interesująca jest także zupełnie odmienna koncepcja zaproponowana w książce „UFO w perspektywie chrześcijańskiej” (Apostolicum, Warszawa-Ząbki 2001). Jej autorzy wskazują na podobieństwa zachowań rzekomych ufonautów oraz działania demonów. Kierują czytelnika ku tezie, że UFO jest nową formą zwiedzenia ludzi przez szatana. Bardziej zainteresowanych odsyłam do powyższej książki. Dlaczego?Warto postawić sobie pytanie, dlaczego fenomen latających spodków istnieje. Dlaczego tak wiele osób wciąż pokłada wiarę w zielonych kosmoludkach? Wiarę tak silną, że może prowadzić do zbiorowych samobójstw (np. tragedia Bramy Niebios). Odpowiedź może się kryć w naturze człowieka. Człowiek jest istotą ze swej natury kultyczną. Nie odkryto dotychczas żadnej cywilizacji, która nie posiadałaby własnej religii. Potrzeba kultu jest wpisana w ludzką naturę. W dzisiejszym świecie, gdzie tradycyjne religie przeżywają kryzysy, UFO zdaje się być nowym sposobem na zaspokojenie tej potrzeby. Czy jednak wiara w UFO jest w stanie odpowiedzieć na najważniejsze w ludzkim życiu pytania? Szczerze w to wątpię. Ważniejsze pytanie: czy wiara w UFO jest zbawcza? Z punktu widzenia chrześcijaństwa z całą pewnością - nie! PodsumujmyZ jednej strony nie możemy mówić o „wiedzy na temat UFO”, gdyż fenomen latających spodków nie opiera się na faktach (najwyżej na wątpliwych doniesieniach, które w każdym wypadku mogą okazać się iluzją). Z punktu widzenia nauki (w myśl zasady antropicznej) istnienie życia poza Ziemią jest wybitnie mało prawdopodobne. Pozostaje nam więc jedynie kwestia wiary. Tutaj właśnie podnoszę najważniejszą kwestię: czy człowiekowi dojrzałemu religijnie jest potrzebna wiara w UFO? Czy religia nie wystarczy, by zaspokoić potrzebę kultyczności? Szczerze mówiąc, nie znajduję powodu, dlaczego człowiek dojrzały psychicznie i duchowo mógłby pokładać wiarę w zielonych ludzikach z innej planety. Co jednak z tymi, którzy w UFO już uwierzyli? Obawiam się, że niewiele da się zrobić. Jeśli nie wystarczają im argumenty Randiego czy Gardnera to nie sądzę, by cokolwiek mogło ich przekonać. W gruncie rzeczy nie da się przecież udowodnić nieistnienia UFO. Ale tak samo nikt nie udowodni nieistnienia krasnoludków. Wiarę w krasnoludki porzuciliśmy w dzieciństwie. Dojrzeliśmy i przestała nam być potrzebna. Czy doczekamy czasów, gdy ludzie dojrzeją na tyle, by porzucić wiarę w zielone ludziki? Paweł Królak |
Ze świata
Konferencje
Nie znalazłeś?
|
| Copyright © 2003-2005 Paweł Królak .: Polityka Prywatności :. Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji
ul. Królewska 10, 20-609 Lublin |