Menu

Wyszukiwarka


Newsletter

Twój adres email:

Twoje imię:

Zgadzam się z Polityką Prywatności




Chcę dostać za darmo książkę o sektach



Wstecz


Źródło: Sekty i Fakty

Impreza mocno "zakrapiana"

W sobotę jest impreza - oznajmia piętnastoletnia dziewczyna swojej koleżance - co sobie kupimy? - dodaje niemal automatycznie. Nie musi nawet mówić, że chodzi o jakąś używkę. To jest przecież oczywiste. Impreza na trzeźwo?

To nie abstrakcja! Wiele imprez młodzieżowych jest zakrapianych alkoholem, a wielu młodych ludzi regularnie wolny czas spędza przesiadując w knajpach. Są to często ludzie inteligentni, mający wytyczone cele w życiu, dobrze zorganizowani, lecz nie zadający sobie jednego pytania: jaki ma to sens, że się truję, przytłumiam swoje zmysły i doprowadzam do stanu, w którym nawet z chodzeniem mam problemy - zupełnie jak małe dziecko. Owszem, można sobie z ludźmi podyskutować na głębokie tematy np. o sensie życia, itd. Wtedy słowa płyną z ust same, tylko gdyby się tak głębiej zastanowić, to może doszłoby się do wniosku, że nie przemawia przez nas nasze własne Ja, ale raczej zlepek chaotycznych myśli zrodzonych w tejże chwili przez nasz przytłumiony mózg.

Gdyby powiedzieć takiemu człowiekowi, że alkohol powoduje uzależnienie, zapewne z wyrazem twarzy pełnym współczucia i udawanej wyrozumiałości odrzekłby nam: Tak, słyszałem o tych chorych, biednych ludziach, którzy zupełnie zagubili się w swoim życiu, a do tego zatruwają je innym.

Gdybyśmy jeszcze dodali, że nasz rozmówca jest na najlepszej drodze do tego nałogu, to zapewne narazilibyśmy się na śmiech i odpowiedź: Ja? Nie! Ja tak tylko od okazji do okazji. Szkoda tylko, że te okazje zdarzają się stosunkowo regularnie i kiedy przypadkiem postanowimy spędzić czas inaczej, okazuje się, że czujemy się nieswojo, bo dziwnym zbiegiem okoliczności czegoś nam brakuje.

Zabawne są sytuacje, kiedy spotykamy się z ludźmi, z którymi prowadziliśmy tyle dysput teologiczno-społeczno-filozoficznych i tego spotkania wyjątkowo nie zakrapiamy alkoholem. Co się może okazać? Że nie potrafimy nawiązać żadnej rozmowy, bo najzwyczajniej w świecie nie mamy o czym rozmawiać, a do tego każdy czuje się skrępowany tak, jakby znajdował się wśród zupełnie obcych sobie ludzi.

Sama impreza to jeszcze nie koniec zabawy, tam często nie potrafimy sobie znaleźć miejsca z powodu kłopotów żołądkowych, ale ile radości może sprawić słuchanie opowieści o tym, kto z kim po pijanemu itd. Tematów na upartego wystarczyłoby do następnej imprezy. Picie alkoholu to nie młodzieńczy bunt Nie ma w tym niczego z postawy młodych - gniewnych.

Gdyby się temu przyjrzeć to dojdziemy do wniosku, że w zasadzie nie dzieje się nic nowego. Zadajmy sobie może czasem pytanie, w ilu polskich rodzinach odbywają się imprezy bezalkoholowe? Raczej w niewielu.

Większość młodych ludzi niestety nie zadaje sobie w ogóle pytania, dlaczego tak jest, że w sposób bezproblemowy podchodzimy do alkoholu. Nikt temu nie powinien się dziwić, a można to wykazać na prostym przykładzie: wujek upił się na imprezie rodzinnej i zwymyślał ciotce, ciotka szybko wytłumaczyła to sobie i innym, że wujek był pijany i po sprawie. Skoro więc nadmiar alkoholu może stanowić czasem nawet okoliczności łagodzące (włączając tu również i prawo), to skąd się bierze nasze zdziwienie, że młodzież traktuje go niemal jak chleb powszedni i nie dostrzega w nim żadnego problemu?

Będąc niedawno w popularnej u nas dyskotece (ściślej na rockotece) „Bravo”, miałam okazję obserwować przeprowadzane tam konkursy. Prowadzący ogłosił, że osoba, która wypije najwięcej kieliszków wódki pod rząd, bez zapitki... wygra szampana. Wśród ogólnych wiwatów zebranych, pewien chłopak zobowiązał się do wypicia pół litra wódki. Publiczność, klaszcząc, liczyła kolejne kieliszki, a przy siódmym rozpoczęło się wymyślanie toastów, żeby wspomóc w ten sposób słabnącego „gracza”. Przy toaście wzniesionym akurat za Adama Małysza nieszczęsny chłopak przechylił się przez barierkę przy stanowisku disco jockey'a i... „puścił pawia” na znajdujący się dwa metry niżej parkiet. Na ten widok publiczność zaczęła klaskać, po czym (po ponownym włączeniu muzyki) na nowo zajęła się sobą.

Burdy po pijanemu, pobite rodziny, wypadki samochodowe spowodowane przez pijanych kierowców... Dobrze wiemy, że będąc pod wpływem alkoholu tracimy nad sobą kontrolę i mało kto wie, do czego byłby zdolny „po pijaku”. Przestańmy się mamić, nas to też dotyczy, tego typu zdarzenia to nie jakieś skrajności - zbyt często się one zdarzają.

Licealistka Monika

Wersja do druku Poleć ten artykuł znajomemu!









Ze świata



Konferencje



Nie znalazłeś?

Nie znalazłeś informacji, której szukałeś?

Powiadom nas o tym


Copyright © 2003-2005 Paweł Królak
.: Polityka Prywatności :.

Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji
ul. Królewska 10, 20-609 Lublin

Wymiana linków:
sekty świadkowie Jehowy satanizm Program partnerski książki księgarnia katolicka
Centrum Przeciwdziałania Psychomanipulacji